AKADEMIA DUCHOWOŚCI MARYJNEJ
I DUCHOWOŚCI KOBIETY
 Sodalicje powinny stawać się szkołą, która uczy dojrzałego zawierzania Maryi nie tylko siebie samego i życia osobistego, ale również rodzin, społeczności w których żyjemy i działamy, całego świata. Oczekiwałbym, aby Sodalicje nieustannie pogłębiały nie tylko duchowość maryjną ale i również teologię maryjną, tą praktyczną, pastoralną – bo dziś w świecie brakuje dojrzałej duchowości maryjnej. Mamy wiele nurtów duchowości maryjnej, ale często nie są one pogłębione, lecz nastawione na sensacje lub szukające drogi duchowej na skróty, a brakuje środowisk, wspólnot, które by uczyły mądrej i pogłębionej duchowości Maryjnej (O. Adam Schulz SJ)

Witryna 
AKADEMII DUCHOWOŚCI MARYJNEJ
https://sites.google.com/site/akademiamaryjnejduchowosci/

Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
547
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
2
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
0
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
82
Napisz do nas:
Temat:
Treść:
Podpis:
E-mail:
 
Księga gości
 
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Wyszukiwanie
Wyszukaj w tym blogu:
Fraza:
Od kalendarz do kalendarz
 



 
 
 

KIM JESTEŚ MARYJO

O Maryjo! Kim jesteś. Tak bardzo Cię kocham a tak mało znam. Jesteś Matką moją a nigdy Cię nie widziałem. Chociaż Cię nie widziałem ciągle czuję Twoją obecność i pomoc. Jest mi tak dobrze i bezpiecznie w Twych kochających, matczynych, najczulszych ramionach. Zawierzyłem Ci siebie i swoich bliskich i nigdy się nie zawiodłem, bo jak modlił się św. Bernard nigdy nie słyszano abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi. 



Sanktuaria i święta maryjne

Dajemy tu wykaz świąt maryjnych, Jej Sanktuaria, rozważania na poszczególne święta maryjne
 

Akademia Maryjnej Duchowości
‎ > ‎

1. Maryja kształtuje świętych

 

"Najwięksi święci, dusze najbogatsze w łaskę i cnotę, modlić się będą najusilniej do Najświętszej Dziewicy i ciągle będą się w Nią wpatrywać jako w doskonały wzór do naśladowania i potężną pomoc we wszelkich potrzebach. Powiedziałem, że stanie się to zwłaszcza przy końcu świata, i to wkrótce, gdyż Najwyższy wraz ze swoją Najświętszą Matką muszą ukształtować wielkich świętych, którzy tak dalece przewyższą świętością innych świętych, jak cedry Libanu przewyższają niskie krzewy, jak to Bóg objawił pewnej świętej duszy, której życie opisał Renty" 

(św. Ludwik Grignion de Montfort, Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najśw. Maryi Panny).

https://sites.google.com/site/akademiamaryjnejduchowosci/home/maryja-ksztaltuje-swietych


 

Akademia Maryjnej Duchowości
‎ > ‎

2. Duchowość kobiety

„Prawdziwa kobiecość zostaje uświęcona i uszlachetniona dopiero w szkole Maryi. Maryja jest bowiem dla kobiety najdoskonalszym wzorem  do naśladowania.

Jako Dziewica jest naszą obroną przeciw zmysłowości i upadkowi;

jako Matka w domu Nazaretańskim wzorem do uświęcenia rodziny;

jako delikatna dziewica, która przy zwiastowaniu anielskim staje zatrwożona, zmieszana i onieśmielona, obrazem nadobnej cnoty;

jako mężna niewiasta pod krzyżem przykładem dla dusz udręczonych;

jako pokorna Służebnica Pańska pociechą dla maluczkich i słabych;

jako Królowa nieba i ziemi niedosięgalnym celem najwyższych dążeń i pragnień.

Maryja z Dzieciątkiem w czasie ucieczki do Egiptu, Matka Boleściwa, płacząca nad śmiercią Syna, jakież niewyczerpane źródło pociechy dla uciemiężonych, stroskanych i cierpiących.

Śpiewająca „Magnificat”, pochylona z błogim uśmiechem nad żłobkiem, pocieszona przez Zmartwychwstałego, w niebie ukoronowana Królowa stoi przed oczyma wiernych jako pełna łaski i błogosławiona, najbardziej godna podziwu spośród kobiet” 

( „Dzwonek Marji”, Miesięcznik dla Sodalicyi i Kongregacyj Marjańskich, 8/1935, s. 117)

https://sites.google.com/site/akademiamaryjnejduchowosci/home/duchowosc-kobiety

Notki
2012-04-06
 
Benedykt XVI: Maryja uczy Kościół modlitwy 2012-03-15
 Fot. Walczak - fotoKAI

Benedykt XVI: Maryja uczy Kościół modlitwy

http://duchowy.pl/2012/03/15/benedykt-xvi-maryja-uczy-kosciol-modlitwy/

Na Najświętszą Maryję Pannę jako nauczycielkę modlitwy wskazał dziś Benedykt XVI podczas audiencji ogólnej w Watykanie.

Ojciec Święty rozpoczął cykl katechez, mówiących o modlitwie w Dziejach Apostolskich i Listach św. Pawła. Podkreślił, że „czcić Matkę Jezusa w Kościele oznacza uczyć się od Niej być wspólnotą, która się modli”. Na placu św. Piotra zgromadziło się ponad 10 tys. wiernych.

Benedykt XVI zauważył, że w obydwu księgach autorstwa św. Łukasza, Ewangelii i Dziejach Apostolskich jednym z powracających elementów jest modlitwa, od modlitwy Jezusa po modlitwę Maryi, uczniów, kobiet i wspólnoty chrześcijańskiej.

Przeczytaj pełny tekst papieskiej katechezy »

Mówiąc o modlitewnej obecności Matki Bożej papież zaznaczył, że etapy drogi Maryi od domu w Nazarecie do domu w Jerozolimie, poprzez krzyż, gdzie Syn powierzył jej apostoła Jana, naznaczone są zdolnością do utrzymania trwałego klimatu skupienia, aby medytować każde wydarzenie w ciszy swojego serca, w obliczu Boga. Obecność Matki Bożej z jedenastoma, po Wniebowstąpieniu, nie jest zwykłą wzmianką historyczną, ale nabiera znaczenia o wielkiej wartości, gdyż dzieli Ona z nimi to, co najcenniejsze: żywą pamięć o Jezusie, w modlitwie. „Jeśli nie ma Kościoła bez Pięćdziesiątnicy, to nie ma też Pięćdziesiątnicy bez Matki Jezusa, bo żyła ona w sposób wyjątkowy tym, co Kościół doświadcza każdego dnia pod działaniem Ducha Świętego” – stwierdził Ojciec Święty.

Za II Soborem Watykańskim papież podkreślił, że Kościół jest uprzywilejowanym miejscem Maryi. Zaznaczył, że czcić Matkę Jezusa w Kościele oznacza więc uczyć się od Niej być wspólnotą, która się modli. Jednocześnie Benedykt XVI zauważył, że modlitwa często podyktowana jest osobistymi trudnościami. Maryja zachęca nas, aby „zwracać się do Boga nie tylko w potrzebie i nie tylko dla nas samych, ale w sposób jednomyślny wytrwały, wierny, z «jednym duchem i jednym sercem» (por. Dz 4,32 )” – stwierdził papież.

Zachęcił, aby zawierzyć Maryi każdą fazę naszego życia, w tym nasze ostateczne przejście do wieczności. „Niech Maryja uczy nas potrzeby modlitwy i pokazuje nam, że tylko dzięki stałej więzi, intymnej, pełnej miłości wobec Jej Syna możemy odważnie wyjść z «naszego domu», aby dotrzeć do krańców świata i głosić wszędzie Pana Jezusa, Zbawiciela świata” – zakończył Benedykt XVI.

KAI

 
Maryja wzorem kobiety i matki 2012-03-08
http://www.bethania.pl/2008_5/8.htm

POSTACIE BIBLIJNE 
MARYJA - wzorem kobiety i matki

Kościół przypomina nam, że trzeba zacząć wszystko od nowa. Chociaż jesteśmy ludźmi dorosłymi, trzeba jednak zaczynać od nowa. Sam Bóg przecież zaczął od nowa w momencie zwiastowania. Rozpoczęło się to właściwie w momencie, gdy zaistniała Maryja Niepokalanie Poczęta. Bóg stworzył człowieka, przez którego chciał oddziaływać na człowieka, Bóg stworzył ideał, który określamy przez zawołanie - Cała piękna jesteś Maryjo i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie. Błogosławiona i wyniesiona ponad wszystkie niewiasty. Ideał, który staje przed człowiekiem, który pomaga uwierzyć, że koszmar ludzkiego życia nie jest zjawiskiem trwałym. Bóg na początku zapragnął, aby ideał nowej kobiety nie był gdzieś w obłokach, niedostępny, chciał, aby był w konkretnym życiu. Wprowadził więc Bóg Maryję w konkretne życie a przez nią swojego Syna. Uderzające jest to, że życie Maryi jest niesłychanie proste.

Czytając Ewangelię Łukasza, zwłaszcza Ewangelie dziecięctwa Jezusowego, uderza nas to, jak to życie jest bardzo zwykłe, zwyczajne, codzienne, bliskie. Izba w Nazarecie - tam młoda istota troszcząca się o Józefa, Jezusa i dom. To życie bliskie jest naszemu życiu, życie z tej ziemi, nie z obłoków. Maryja, chociaż malowana w niebieskich szatach jest normalną kobietą tak jak każda inna rodzicielka. Rodzi dziecię a potem Mu służy. Cała oddaje się macierzyńskiej opiece, posłudze. Życie jej upływa właściwie na posłudze człowiekowi. Piękna jest jako ideał, ale ten ideał wchodzi w konkretne życie, życie pośród niewiast tej ziemi dzieląc ich los. Bóg wmieszał Maryję we wszystkie nasze dzienne sprawy. Nie uwolnił jej od codziennego zwykłego życia, kłopotów i bolączek. Kazał Maryi troszczyć się o Syna Bożego, myśleć nieustannie o tym, czego Mu potrzeba. Nie wyobrażajmy sobie, że aniołowie za nią sprzątały lub zamiatały. Życie Maryi było codzienne, szare jak życie każdej matki, jak życie każdej kobiety. Takie było życie Maryi, która była karmicielką i pielęgniarką Jezusa. Ona jest patronką pielęgniarek i matek. Ona - wplątana w codzienne proste życie. Oto mamy przed sobą Matkę, która nie była obojętna, bo była wrażliwa na ludzi, była przepełniona współczuciem. Była dobą matką, która zauważała wszystkie potrzeby swojego syna i swoich bliskich. Trzeba się uczyć od Maryi takiej postawy bycia matką dla ludzi.

Każda kobieta z natury swojej jest skierowana ku macierzyństwu, zarówno fizycznemu jak i duchowemu. Pragnienie bycia matką jest w kobiecie bardzo silne, tak jak pragnienie kochania i bycia kochaną. Być matką dobrą i troskliwą - tutaj wzorem i ideałem jest dla kobiet Maryja. Umieć wykorzystać wrodzone predyspozycje, swoją uczuciowość, oczywiście dojrzałą uczuciowość, by stawać się matką dla powierzonych dzieci, stawać się matką dla mężczyzny. Trzeba bowiem wychowywać ich dla Boga, pozyskiwać ich dla Boga. A wychowywać kogoś, dziecko czy dorosłego, to znaczy podnosić go w jego własnych oczach. Pomóc mu uwierzyć w siebie, własne możliwości. Pomóc mu rozwinąć siebie, stanąć na własnych nogach i wziąć życie we własne ręce, by je tworzyć. Aby to osiągnąć trzeba podchodzić do kogoś z pełnym zaufaniem w jego możliwości, wierzyć w dobro jakie jest w nim. Wtedy łatwiej jest tak traktowanej osobie otworzyć się na kobietę, otworzyć się przed nią i poddać wpływowi jej serca. Dlatego trzeba naśladować tutaj Maryję, która jak dobra matka kochała miłością ciepłą, miłosierną, taką, która dodaje otuchy, budzi nadzieję i pociesza.

Trzeba naśladować wrażliwość Maryi przyglądając się jej z bliska. Musimy wręcz śledzić najrozmaitsze przejawy delikatności i czułości Maryi, która jest wrażliwa na wszystko, co wielki świat odrzuca i depcze. Kto chce dobrze naśladować Maryję, musi mieć coś z Jej czułego serca. Każdy człowiek potrzebuje matki, bo matka jest tą, która kocha, bo matka ma serce, którym ogarnia każdego z osobna. A serce Maryi jest szczególne, wszystko rozumie, wszystkiemu zaradzi, o wszystkim pamięta. Ewangelie ukazują nam ciągłe zatroskanie Maryi o Jezusa. Zatroskanie, które jej towarzyszyło przez całe Jego ziemskie życie. Od początku aż do końca. Tak kochać i tak współczuć potrafi tylko zatroskane serce matki, które dostrzega wszystko, każdą potrzebę, i pragnie zaradzić każdemu brakowi. Maryja uczy się służyć innym, bo jej serce było zawsze pełne Boga. Stąd zawsze była gotowa służyć Bogu i ludziom. Oto ja służebnica Pańska, to było hasło realizowane w każdym momencie jej życia. Jej serce służyło przede wszystkim Bogu. Gdy się modliła, czyniła to po to, aby czcić Boga. Gdy pracowała, robiła to z myślą wielbienia Boga, gdy cierpiała, miała na uwadze cześć Boga. Bóg zawsze był jej punktem odniesienia we wszystkim, co robiła. Nie zmarnowała żadnej okazji, by bardziej być dla Boga. Ze służby Boga wynika zaś służba człowiekowi. Maryja jest zawsze na usługach tych, którzy jej potrzebują i czyni to mając na uwadze człowieka w jego konkretnej sytuacji. Maryja rozumie, że musi o sobie zapomnieć i wyrzec się siebie. Jest to wielka ofiara, bo być Służebnicą Pańską to prawdziwie stać się służebnicą ludu Bożego, aby służyć jego potrzebom.

Jest to ofiarniczy rys Maryi godny naśladowania przez każdą kobietę, każdą matkę. Wielką jest rzeczą oddać się całkowicie służbie Bożej w pokorze i uniżeniu, rezygnując z siebie, ze swojej ciszy i spokoju, odosobnienia, zapominając o swoich sprawach. Wydać się całkowicie Bogu, przestać jak gdyby należeć do siebie. Kierować się miłością Boga i ludzi, która jest ponad miłością własną. Stawiać potrzeby innych ponad potrzebami własnymi. To wszystko wymaga wielkiej dojrzałości i zarazem wielkiego poświęcenia i umiejętności nie stawiania siebie na pierwszym miejscu. Maryja była w tym niezwykła. Była pełna poświęcenia dla innych - dla Syna, dla narodu, dla ludzkości, dla Kościoła. Potrafiła zapomnieć o sobie, bo bardzo kochała. I dlatego widzimy ją w działaniu pełnym pokoju, ciszy i skupienia. Zwiastowanie ukazuje nam wielkie zwycięstwo człowieka nad sobą, umiejętność wyrzeczenia się siebie, nawet swych najszczytniejszych i najszlachetniejszych porywów byleby tylko oddać się całkowicie innym. Wszyscy do niej wołają, wszyscy od niej czegoś chcą a ona służy zawsze w milczeniu. Maryja ukazuje nam to, że kobieta pracuje zazwyczaj w ciszy. Bowiem rozliczne prace i codzienny trud wymagają wielkiej uwagi.

Cała uwaga kobiety skierowana jest na człowieka, na otoczenie. Bowiem postawa kobiety jest z natury postawą posłannictwa i humanizmu. Kobieta czyni wszystko ze względu na innych i przez pryzmat potrzeb innych. Tak ją ukierunkował Bóg. Taką kobietę, Maryję, wybrał Ojciec Niebieski na Matkę swojego Syna. Taki jest ideał kobiety. Do takiej tęskni cała ludzkość. Maryja jest ideałem kobiety, którą przedstawia nam wiara. Jest tym ideałem przez ścisłą jedność z Chrystusem. Przykład Maryi ma być natchnieniem dla każdej kobiety, dla każdej matki. Nie wystarczy jednak znać Maryję i jej wielkość. Trzeba się do niej przybliżyć, przenikać jej serce i myślenie i zacząć Ją naśladować przejmując wręcz cały Jej styl i sposób postępowania. Maryja uczy jak być kobietą, ale Ona uczy też lepszego zrozumienia i naśladowania Chrystusa. Trzeba Jej zatem zaufać i iść za Nią i ku Niej, bo Ona jest prawdziwym apostołem i głosicielem Jezusa Chrystusa. Ona pierwsza bowiem pokazała Go światu, Ona pierwsza niosła Go do świata. Ona zawsze prowadzi człowieka do Chrystusa, nigdy nie zatrzymuje nas przy sobie. Dlatego Drogie Kobiety - warto się na Nią zapatrzeć, by być jak Ona, być prawdziwie kobietą i matką.

o. Edward Czaja SI

Ofiarowanie Pańskie 2 lutego 2012-01-29
 http://ruda_parafianin.republika.pl/rok/r20/80.htm

Ofiarowanie Pańskie

(2 lutego)

Święto Matki Boskiej Gromnicznej

Oczyszczenie Matki Boskiej

Najczystsza Matka, z Dzieckiem na ręku, staje w świątyni progu,
By się oczyścić. Dziecię poświęcić, w ofierze złożyć je Bogu.
Tyś przecież czysta; Anioł poświadcza. Pocóż Tobie ofiara?
Dziecina Twoja, którą nam dajesz. Pan nasz, ufność i wiara.
My znamy chęci. Matko chwalebna - dajesz przykład pokory,
Bo dumny człowiek, grzesznik, przestępca, rzadko do niej jest skory.
Więc klęka w bramie. Syna oddaje, kapłan bierze je w ręce;
Natchniony starzec, Symeon wierny, mówi w szczerej podzięce:
Dziękuję, Panie, żeś mi pozwolił widzieć świata zbawienie,
Narodów chwałę. Przyjmij, mój Zbawco, pokłon i uwielbienie.
Do Matki-Dziewicy, w duchu proroczym, słowa smutku powiada
Miecz serce zrani, męczyć gdy będą Zbawcę ludzi - i biada.
W tej chwili dusza Marji Panny jakby Bożym kapłanem
Oddaje niebu, po dobrej woli, co z nieba było Jej danem.
My pamięć Twoją dziś obchodzimy, Twą świętość, czystość, pokorę,
I Ciebie dzisiaj kornie prosimy: Bądź nam za życia podporą.

 

Święto Matki Boskiej Gromnicznej obchodzono w Jerozolimie już w drugiej połowie piątego wieku procesją z zapalonymi świecami. Najprawdopodobniej tam je też najpierw zaprowadzono, skąd rozpowszechniło się po całym świecie. Gdy około roku 540 wybuchła w Konstantynopolu dżuma, zarządził cesarz Justynjan, aby w jego państwie święcono tę uroczystość 2 lutego; chciał wyprosić, aby Zbawiciel, jak kiedyś wyszedł na spotkanie Symeona, i teraz nawiedzonym przybył z pomocą. Czy zaprowadzono je wówczas także w Rzymie, nie da się dziś stwierdzić. Natomiast wiemy, że w niektórych miejscowościach Zachodu przyjęło się to święto dość późno. Papież Sergjusz I (687-701) polecił w tym dniu odprawiać procesję błagalną. Wśród świąt Matki Boskiej jest ono pierwszym, w którym nie było wolno wykonywać prac służebnych.

Uroczystość Oczyszczenia Najświętszej Marji Panny jest ostatnim świętem okresu Bożego Narodzenia. W związku z tą cechą święta chowa się tego dnia żłóbki, jeśli nie usunięto ich już po oktawie trzech Króli. To święto końcowe okresu Gwiazdkowego zawiera już pierwszą wskazówkę na zbliżający się czas postu, w którym wierni ze skruchą rozpamiętywują mękę Pańską i najszczerzej współczują z Najświętszą Matką Bolesną. Ową wskazówkę zawierają prorocze słowa Symeona: "I duszę Twą własną (Matki Pana Jezusa) przeniknie miecz".

Na zachodzie starano się przez to święto wykorzenić zwyczaje i pozostałości pogańskie. W pogańskim Rzymie były bowiem w zwyczaju uroczystości na cześć bożków Pana i Plutona, w których urządzano pochody z pochodniami i rozmaite zabobonne oczyszczenia, z czym łączyło się wszelakie rozpasanie. Tym pogańskim oczyszczeniom przeciwstawiano czcigodną pamiątkę ofiary oczyszczenia, złożoną przez Najczystszą Dziewicę Marję, a zabobonnym pochodom na cześć bożków pogańskich, pierwszy pobyt Zbawiciela w świątyni, którego sędziwy Symeon nazywa "światłością na objawienie pogan". Ceremonie święcenia świec i procesja z zapalonymi świecami sięgają najdawniejszych czasów. Wyjaśnieniem tych obrzędów jest wiersz, który się śpiewa przy rozdawaniu świec: "Światłość na objawienie pogan i chwałę ludu twego Izraelskiego". Światło świecy ma zatem wyobrażać Chrystusa Pana.

Chrystus - światłością świata. Tą myślą wyłącznie jest Kościół przejęty w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Całe rzędy świec zapalają się w świątyni a z niemi odbywają się uroczyste pochody po całym domu Bożym. Podobne do białych kwiatów, powiewają migotliwe płomyki białych świec dokoła ołtarza. Tak nakazał Kościół, chcąc uczcić zwycięskiego Króla światłości. Ale i serca ludzkie poruszają się pod wpływem tych ceremonii. Kościół pragnie przepoić dziatki swoje jasnością niebieską, pragnie podnieść je w krainę światłości, a tą światłością nie jest nic innego jak prawdy i łaski, które pochodząc od Jezusa, przeobrażają duszę w nowy świat, nowe promieniste królestwo. Ciemne są drogi życia, skoro ich światłość nie oświeca. Przeczytajmy modlitwy, którymi Kościół poświęca świece. Tam objawiają się jego najgłębsze myśli; w tych modlitwach znajdujemy "myśl zasadniczą" święta Matki Boskiej Gromnicznej. Tych modlitw jest pięć, a odznaczają się namaszczeniem i głębią myśli, właściwą wszystkim modlitwom kościelnym. Oto brzmienie jednej z nich:

"Panie Jezu Chryste, światłości prawdziwa, który oświecasz każdego człowieka na ten świat przychodzącego: pobłogosław te świece i poświęć je światłem Twej łaski, aby jak te świece, płonące ogniem widzialnym, rozpraszają ciemności nocy, tak serca nasze, oświecone niewidzialnym ogniem, to jest blaskiem Ducha świętego, były wolne od ślepoty błędów naszych: abyśmy mogli po oczyszczeniu oczu duszy ujrzeć to, co się Tobie podoba, a nam pożytek przynosi".

Poświęcenie już się odbyło. Kapłan rozdaje płonące świece obecnym kapłanom i ludowi, a chór znowu śpiewa pieśń Symeona z antyfoną: "Światłość na objawienie pogan". Widzimy te światła, słyszymy te słowa, i duszą jesteśmy w innym świecie.

Przenieśmy się myślą na świętą górę do świątyni Pańskiej. Starcowi Symeonowi było dane, że mógł na kilka chwil wziąć w swoje ręce Boskie Dzieciątko i wypowiedzieć swą pieśń przedśmiertną. Raduje się, że nad jego grobem wschodzi słońce zbawienia całego świata i oświeca ciemności najodleglejszego pogaństwa. Nie ma tego szczęścia, by widzieć życie i cuda Pana Jezusa na ziemi, rozgłos chwały Jednorodzonego, pełnego łaski i prawdy. Bóg postanowił go odwołać. Ale odchodzi w radości i pokoju.

Do świętego Symeona przyłącza się jako przedstawicielka niewiast szlachetna i pobożna prorokini Anna. Symeon i Anna stają na progu Nowego Zakonu jako święte, szlachetne postacie, szczególnie drogie sercu wiernych. I tak wskazuje dzisiejsze święto na dwie sędziwe osoby, które pod koniec swego życia składają hołd Boskiemu Dzieciątku i cieszą się jego widokiem. Zbawiciel przyszedł na świat, by ocalić i uszczęśliwić wszystkich, którzy są dobrej woli. Czas świąt Bożego Narodzenia objawia nam tę wielką i miłościwą prawdę. Przy żłóbku klękają pierwociny odkupionych, pastuszkowie i Mędrcy ze Wschodu, biedni i możni przyjmują jego łaski. Młodziankowie Jako "kwiat Męczenników" otaczają Boskie Dziecię, a przy ofiarowaniu w świątyni jerozolimskiej jest Ono ukojeniem i pociechą starości.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

 

Święto Matki Boskiej Gromnicznej

w sztuce chrześcijańskiej

Sztuka chrześcijańska nie omieszkała wystawiać Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Wśród wielu wyróżnia się przedewszystkim wspaniały obraz Jana van Eycka. Arcydzieło to przedstawia nam świątynię żydowską w Jerozolimie z jej krużgankami i potężnymi kolumnami; równocześnie możemy też zaglądnąć przez otwarte podwoje do ożywionego, ludnego miasta. Najświętsza Matka podaje Symeonowi, pięknemu, ujmującemu starcowi, Boskie Dziecię. W obliczu jego maluje się głęboki zapał, a ujrzawszy Mesjasza, woła: "Teraz puszczasz sługę swego, Panie, gdyż oczy moje oglądały zbawienie Twoje". Marja, stojąca obok ołtarza, jest odziana szerokim płaszczem. Biała przepaska zdobi jej skroń. Jej poważną, rozumną twarz cechuje pokora, ale także godność, bo jest z pośród tysięcy wybraną Matką Syna Bożego. Obok niej stoi św. Józef, mając w ręku świecę. Z szeregu otaczających ich osób wyróżnia się dziewczynka, tuż przy Najświętszej Pannie, która trzyma w ręku koszyczek, a w nim gołębie, przeznaczone na ofiarę. W przeciwieństwie do poważnego wyrazu twarzy Matki, na której widać jakby odblask smutku dla przepowiedni Symeona o losie Syna, miła Dziecina uśmiecha się swymi ślicznymi, modrymi oczyma, i zdaje się radować pięknością i wspaniałością, którą ogląda w świątyni. O dalsze kolumny opierają się już chorzy i kaleki, których Jezus w przyszłości będzie uzdrawiał.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

 

Matka Boska Gromniczna

Świątynia światłem gromnic płonie
I woła: Matko! oświeć życia znój!
Przed prawem schylasz święte skronie,
Bo w niem pokory i pociechy zdrój.

Posłuszna, cicha do ostatka
Wypełniasz kornie, co rozkazał Bóg,
I wiedziesz rzesze jako matka,
Gdy staną trwożne wśród rozstajnych dróg.

Niech nam przypomni blask gromnicy,
Że nim pójdziemy na straszliwy sąd,
Ma dusza jaśnieć wśród ciemnicy,
I mężnie łamać szał i grzech i błąd.

Świątynia światłem gromnic płonie,
I myśl ulata, gdzie pokory kwiat,
Nad burze, gromy, ciemne tonie,
I nad niedole ludzkich, biednych chat.

Świątynia w blaskach świec jaśnieje,
I ufnie błaga cały polski lud:
Pokoju otwórz nam wierzeje
Na szczęście, chwałę, nowych czasów cud!

Ks. Ewaryst Nawrowski.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

 

Zwyczaje i wierzenia ludowe

 

Polacy mieli od najdawniejszych czasów szczególne nabożeństwo do Matki Boskiej. Świecili im pod tym względem dobrym przykładem prawie wszyscy królowie polscy, którzy w każdej ważniejszej potrzebie zanosili pokorne modły do Bogarodzicy, prosząc, by ich oświecić i pobłogosławić im raczyła.

Dniem poświęconym czci Matki Najświętszej, była sobota, tak jak piątek czci męki Pana Jezusa. Dlatego to we wszystkich domach staropolskich zapalano w sobotę światło przed obrazem Najświętszej Panny. Gdy Kościół ustanowił post w wigilię niektórych tylko świąt Matki Boskiej, Polacy zachowywali post w przeddzień wszystkich uroczystości Matki Bożej, bez względu na to, czy był w dniu tym nakazany. Stąd też pochodzi przysłowie: "Kto kocha Maryję - nie pyta o wiliję".

Ze wszystkich świąt Matki Boskiej najuroczyściej obchodzono święto Matki Boskiej Oczyszczenia, czyli Matki Boskiej Gromnicznej. Uroczystość ta nastraja wiernych poważnie, a obrzędy z nią związane nasuwają myśli o znikomości rzeczy światowych, o godzinie śmierci, na którą zawsze powinniśmy być przygotowani, gdyż nie wiemy "dnia i godziny".

Nazwa "Gromnicznej" pochodzi od zwyczaju święcenia w kościele świec woskowych, zwanych gromnicami, które chronić mają od gromów i wszelkich niebezpieczeństw. Świece te wyrabiano dawniej w domu z własnego wosku pszczelnego, dziś kupuje się gotowe, wykonane fabrycznie. Przed zaniesieniem do kościoła przystrajają często gromnice kwiatami sztucznymi i kokardami; w Lubelskiem owijają lnem i ozdabiają koralami lub paciorkami; w innych znów okolicach okręcają świece długimi kolorowymi stoczkami, tak zwanymi biażejkami. Nazwa "błażejek" pochodzi od dawnego zwyczaju zapalania stoczków w dzień świętego Błażeja, 3 lutego, podczas święcenia gruszek i jabłek, których lud używał jako lekarstwa na ból gardła.

Gromnice, przyniesione do kościoła, poświęca ksiądz przed sumą, odmawiając przy tym specjalne modlitwy, poczem odbywa się procesja z zapalonymi gromnicami, na pamiątkę przyniesienia Dzieciątka Jezus po raz pierwszy do świątyni Jerozolimskiej. Płonące świece trzymają wierni przez czas nabożeństwa, bacząc uważnie, by która nie zgasła, co byłoby złą wróżbą dla tego, który ją trzyma.

Zapaloną gromnicą błogosławi gospodarz, wróciwszy z kościoła, pola swoje, podwórze, zwierzęta, robi kopciem znak krzyża nad drzwiami i oknami domu, aby zabezpieczyć dobytek od gromów, nawałnic i gradów. Dym ze zgaszonej gromnicy stara się lud wchłaniać w siebie jako ochronę przed bólem gardła.

Gromnice poświęcone przechowuje się nad obrazami świętych, posługując się nimi w ważnych i groźnych momentach życia. Z gromnicą zapaloną wychodzi się naprzeciw kapłanowi, niosącemu choremu ostatnią Pociechę, a w chwili śmierci daje się konającemu gromnicę do ręki, by uprosić dla niego wstawiennictwo Matki Boskiej. W czasie burzy i gromów stawiają zapaloną gromnicę w oknie lub przed obrazem Najświętszej Panny, a gdy pożar wybuchnie w pobliżu, wynoszą płonącą gromnicę przed dom, odmawiając litanię i modlitwę o odwrócenie niebezpieczeństwa.

Ponieważ od "Gromnic wilcy stadem dochodzą", uważano z dawien dawna Matkę Boską Gromniczną jako opiekunkę zagród i ludzi, chroniącą przed napaścią wilków. Tego dnia nikt nie odważał się chodzić do lasu z obawy przed rozzuchwalonymi wilkami.

Z pogody, jaka jest w dzień Matki Boskiej Gromnicznej, wnioskują gospodarze, jak długo będzie trwała zima i jakie będą urodzaje. I tak - długie sople lodu, zwisające z dachu, zapowiadają niezwykły urodzaj marchwi; szron zaś pokrywający drzewa, obiecuje obfity plon w sadach. Według wierzeń ludu nawet zwierzęta wysnuwają rzekomo wróżby ze stanu pogody w dzień Matki Boskiej Gromnicznej. Niedźwiedź n. p. burzy swoją budę, jeżeli dnia tego jest duży mróz, a naprawia ją, o ile jest odwilż, bo czuje, że długa będzie jeszcze zima.

Stąd powstały przysłowia:

 

Na Gromniczną Maryją
Niedźwiedź budę rozwali, lub poprawi ją.

Na Gromnicę masz zimy połowicę.
Na Gromnicę łataj bracie rękawicę.

Gdy na Gromnicę roztaje - rzadkie będą urodzaje.

Gdy na Gromnicę z dachu ciecze, zima się jeszcze odwlecze.

Gdy słońce jasno świeci na Gromnicę,
To przyjdą większe mrozy i śnieżyce.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

 

Legenda na Matkę Boską Gromniczną

 

Nietylko ludzie, lecz wszystko, co żywie, w Marji Panny zostaje opiece; Ona się światem troszczy dobrotliwie, muszką w powietrzu, drobną rybką w rzece, ptaszyną małą z pisklęty drobnemi, nawet robakiem, co wypełza z ziemi na Zwiastowanie, gdy się wzbudzi wiosna; bo Ona świata jest Matką litosną!

Dobytek ludzki ochrania od szkody i nawet wilki z żarłoczną paszczęką w zimowe noce od wiejskiej zagrody odgania sama opiekuńczą ręką.

Święty Mikołaj, co je w ryzach trzyma, gdy spadną śniegi, i nadejdzie zima, ich dziką hordę na części rozbija, aby za jego wyłącznym nakazem na ludzkie dobro nie spadły razem; więc mają sobie działy wyznaczone, i każdy idzie tylko w swoją stronę, gdzie mu wyznaczył święty legowisko, od ludzi zdała, od siebie nie blisko.

A na Gromniczną, gdy się z kniei zwłóczą i jak rabusie po polach rozłażą, za łupem węszą, a złowrogo mruczą i między sobą na śniegu się swarzą, i głonym zębem kłapią, i dokoła robią wyprawę na uśpione sioła, Panienka święta staje im na drodze z gromnicą w ręku, wśród tumanów śniegu i wilcze stada zatrzymuje w biegu.

I tak na straży cichej wioski stoi, więc napaść przed nią cofa się i boi, i nie śmie naprzód iść, gdy światło zoczy.

Gdy wystraszone stado się rozskoczy, to w jaką stronę cofnie się wilczysko, w tę już umykać musi przed gromnicą; zielone ślepia wściekłością mu świecą, ale łeb zwiesza i wyciąga szyję, jak pies skulony chyłkiem w śniegu brodzi i w ciemne lasy spłoszony uchodzi.

Gdy w noc miesięczną wilki w polach wyją, ludzie się ze snu budzą z wielkim strachem, i słychać szepty pod słomianym dachem:

W Twoją opiekę weźmij nas, Maryjo!

I znów zasypia z tą ufnością wioska, że w śniegach nad nią czuwa Matka Boska.

*

Na Mikołaja ani na Gromniczną, kiedy się wilki snują zgrają liczną, nie dobrze motać przędzy gospodyniom, bo łatwo jeszcze - uchowaj to Boże! - w nici wilczysko zaplątać się może i będzie potem trzymał się zagrody i przez rok cały w niej wyrządzał szkody.

M. Gawalewicz
("Królowa Niebios").

 

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

ADWENT 2011-12-09
 http://ruda_parafianin.republika.pl/rok/r10/rok.htm

ADWENT

 

"Czas adwentu (adventus znaczy po łacinie: przyjście) ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do obchodów Bożego Narodzenia, przez które rozważa się na nowo pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Jednocześnie przez to wspomnienie kieruje myśl ku oczekiwaniu drugiego przyjścia Chrystusa przy końcu czasów. Z tych dwóch względów czas adwentu to czas pobożnego i radosnego oczekiwania". (Normy powszechne roku liturg.).

Słuchamy w tym czasie proroctw Starego Testamentu, przede wszystkim Księgi Izajasza. Czytane po nich fragmenty Ewangelii ukazują, jak proroctwa te wypełniły się w Chrystusie. Całkowite wypełnienie nastąpi dopiero po Sądzie Ostatecznym. Postawa ufnego oczekiwania na Zbawiciela, jaką widzimy u Matki Bożej, Jana Chrzciciela, proroków jest więc wzorem dla nas, którzy oczekujemy Jego ponownego przyjścia.

Starym obyczajem wspominamy i czcimy Matkę Bożą w codziennej mszy roratniej ucząc się Jej postawy wobec Boga. Na przyjście Pana przygotujemy się również spowiedzią adwentową.

Skarbiec Modlitw i Pieśni Katowice 1975r.

góra


W RYTMIE ROKU LITURGICZNEGO

ADWENT

CZASEM czuwania

KS. JAN AUGUSTYNOWICZ

Człowiek jest jakby wartownikiem, który czeka. Właśnie nadszedł czas warty, bo Mesjasz przybędzie niebawem, może nadejść w każdej chwili. W pierwszą niedzielę Adwentu chcemy rozpocząć wartę, czyli oczekiwanie. Jesteśmy wszyscy jak wartownicy czekający cierpliwie na Tego, który ma wkrótce nadejść. Na początku Adwentu prośmy Boga o siłę, byśmy w tym oczekiwaniu nie pozasypiali. Wiemy wszyscy, iż nie jest łatwo wytrwać podczas czuwania. Trzeba mieć otwarte oczy, by nie przegapić nadarzającej się szansy. A dzisiaj taką szansą jest przyjście Mesjasza, Zbawiciela świata. Niech Chrystus będzie dla nas światłem w tym oczekiwaniu.

.
William Holman Hunt,
Chrystus "Światłość świata"

"Potrzeba nam światła, które zamienia noc w dzień i sprawia, że jesteśmy gotowi, aby nieść pojednanie wszędzie tam, gdzie ludzi dzielą nienawiść i wojna; aby nasycić chlebem i miłością tych, którzy pragną sprawiedliwości; aby ofiarować miłość i szacunek tym, którzy doświadczają odrzucenia i pogardy; aby każdej nocy rozpaczy zapalić światło nadziei i zwycięstwa życia. Jezus Chrystus, który przyszedł i przychodzi nadal, jest światłem, które nie pozwala nam zasnąć, które rozświetla drogi wytyczone w sercu ciemności i pobudza do życia nasze dusze i nasze zmęczone ciała" {Na drogach Adwentu, praca zbiorowa, Verbinum 1993, s.7).

Mowa eschatologiczna Jezusa, którą wygłosił na krótko przed swoją zbawczą męką i śmiercią na drzewie krzyża, wywarła ogromny wpływ na Apostołów i pierwszych chrześcijan, którzy spodziewali się rychłego powtórnego przyjścia Jezusa na ziemię. Dzisiaj te słowa dla niektórych nabrały mniejszego znaczenia, no bo przecież upłynęło już dwadzieścia wieków, a Pan jakby się spóźniał. To przekonanie zgubiło już niejednego człowieka. Chodzi o to, by nie zgubiło następnych. Pan bowiem wcale nie opóźnia się, ale przyjdzie w odpowiednim momencie, wiadomym tylko Bogu. Dlatego śmieszą przepowiednie końca świata serwowane nam przez świadków Jehowy, różnych sekciarzy i domorosłych przepowiadaczy. Powiedzmy sobie jasno: nikt z ludzi nie wie, kiedy Pan przyjdzie do nas powtórnie, toteż podawanie jakichkolwiek dat jest niepoważne. Nie możemy ulegać pseudoreligijnym przepowiadaczom. Powinniśmy za to częściej sięgać do Pisma Świętego i rozważać, co powiedział na ten temat sam Pan Jezus, by to oczekiwanie i czuwanie było w duchu iście chrześcijańskim. Dzisiejszy człowiek chciałby odwlec w nieskończoność powtórne przyjście Pana. Jest to pogląd także niebezpieczny, bo może uśpić nasze oczekiwanie i naszą gotowość bycia w łasce uświęcającej, to znaczy bez grzechu ciężkiego. Potrzebne więc nam są wiara i nadzieja chrześcijańska.

"Czasami nasza wiara i nadzieja są jak grudniowe dni. Zaledwie słońce pojawi się niepostrzeżenie na horyzoncie, lekko dotykając sklepienia nieba, a już przedwcześnie znika na zachodzie. A w nocy obsesyjnie powtarzają się niepokój i strach. Dokąd odeszły świeże i połyskujące kolory wiosny, świetliste letnie upały, zwiewne przebłyski jesieni? Teraz, Panie, jestem tym, który wygląda i poszukuje w wieczornej ciemności odprysków światła towarzyszących wielkim wybuchom. Bo to, co dawało blask memu życiu, przykrył ciężki szary płaszcz zmierzchu i mgły. Ale w warownym murze naszego zniechęcenia i zmęczenia jest pewna szczelina, przez którą może przedostać się nadzieja, inny poranek, świetlisty obłok" (dz. cyt., s.10).

Bądźmy ludźmi nadziei, iż Pan, który kiedyś powtórnie przyjdzie na ziemię, znajdzie nas czuwających i przygotowanych na spotkanie z Nim. Nie możemy jednak tej nadziei ograniczyć wyłącznie do siebie samych. Mamy też pomagać innym w ich drodze do zbawienia, być dla nich światłem.

"My nie jesteśmy pogrążeni w mrokach nocy. Są wokół nas znaki. Czasami i my jesteśmy znakami dla innych. W ten sposób nocne światła czuwających wytyczą nam drogę ku wielkiemu końcowemu światłu. Wszyscy jesteśmy imigrantami w kraju światła. Zostaliśmy oderwani przez Boga miłości i pokoju od mrocznej mocy egoizmu i niesprawiedliwości, życia tylko dla siebie, pychy i zawziętości. On pomógł nam przekroczyć granicę i zaprosił do kraju wzajemnej życzliwości. Dał nam udział w dziedzictwie dzieci Bożych, czyli ziemię, dom, w którym są przyjmowani głodni, uciskani i uciekający przed wojną; gdzie ludzie wybaczają sobie wzajemnie, gdzie ujawnione i pokonane zostały niesprawiedliwość i pogarda, gdzie miłość uwiarygodnia wszelkie stosunki międzyludzkie" (dz. cyt., s.11-12).

To zobowiązuje nas wszystkich do postawy dziękczynnej wobec wspaniałomyślności miłosiernego Boga. Mamy więc roznosić to Boże światło i rozświetlać życie tym, którzy żyją w ciemności. Każdy z nas, na miarę swoich - nieraz może skromnych - możliwości powinien ukazywać innym prawdziwego i kochającego Boga przez czynienie pokoju, obronę ludzi prześladowanych i dodawanie nadziei cierpiącym. Takich ludzi mamy wielu, tylko rozejrzyjmy się wokoło. Trzeba dostrzegać w tym oczekiwaniu na powtórne przyjście Pana potrzeby naszych najbliższych bliźnich i im pomagać, jak potrafimy i ile możemy. Z tych uczynków miłości Pan będzie nas sądził, gdy przyjdzie na końcu czasów. To nas zobowiązuje...

Tygodnik "niedziela" Nr 48 - 30 listopada 2003r.

góra


W RYTMIE ROKU LITURGICZNEGO

ŻYĆ DUCHEM ADWENTU

KS. ZENON MOŃKA

Adwent - od łacińskiego wyrazu "adventus" - w tłumaczeniu na język polski znaczy przyjście i równocześnie samo oczekiwanie na przyjście kogoś. W starożytnym Rzymie słowo to miało szczególne znaczenie. Adwentem nazywano tam przybycie cesarza w granice swoich posiadłości lub jego uroczyste wejście na tron. Żyjący w kręgu kultury i cywilizacji rzymskiej pierwsi chrześcijanie Adwentem nazywali oczekiwanie na przyjście Jezusa Chrystusa.

Najstarsze ślady obchodzenia Adwentu znajdujemy na terenie Galii i Hiszpanii w drugiej połowie IV wieku. Miał on tam charakter pokutny (post, abstynencja, skupienie), co potwierdza św. Hilary z Poitiers (+ 367) w dziele Liber officiorum. Pierwotnie w liturgii galikańskiej Adwent był czasem przygotowania na święto Epifanii (gdyż uroczystość Bożego Narodzenia nie była tam jeszcze znana) i trwał trzy tygodnie. Pod koniec V wieku okres ten przedłużono do 40 dni na wzór Wielkiego Postu i rozpoczynał się 11 listopada, czyli w dzień św. Marcina, biskupa z Tours (+397). Stąd bierze się nazwa Adwentu: Quadragesima sancti Martini. Na przełomie VIII i IX wieku przyjęły się jeszcze inne terminy rozpoczynania Adwentu: 30 października lub nawet 24 czy 14 września (Ouadragesima Sanctae Crucis}. Były to jednak przeważnie praktyki zakonne. W Rzymie Adwent nie był znany do potowy VI wieku. Dopiero pod koniec VI wieku dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem przekształcono na okres przygotowania na radosne święta Narodzenia Pańskiego, z odpowiednim doborem czytań i formularzy mszalnych. Od czasów papieża Grzegorza Wielkiego (+ 604) Adwent w Rzymie obejmował już, jak dziś, cztery niedziele i polegał tylko na liturgicznym przygotowaniu się na radosne święta Narodzenia Pańskiego, bez praktyk pokutnych.

Na kształtowanie się Adwentu galikańskiego duży wpływ wywarli misjonarze iroszkoccy, którzy w VI i VII wieku na terenach ówczesnej Europy akcentowali eschatologiczne przyjście Chrystusa na końcu czasów. W Adwencie widzieli czas sprzyjający podejmowaniu praktyk pokutnych. W liturgii znalazło to swój wyraz w opuszczeniu śpiewu Chwała na wysokości Bogu w niedzielę oraz używaniu przez celebransa ornatu w kolorze fioletowym.

W średniowieczu tradycja rzymskiego Adwentu połączyła się z galikańską tradycją adwentową i powstała nowa specyficzna forma Adwentu o charakterze ascetycznym. Tak ukształtowany Adwent wrócił ok. 1000 r. do Rzymu. Przyjęły go i rozpowszechniły klasztory benedyktyńskie i cysterskie. W XIII wieku znany był już w całym Kościele, do czego przyczyniły się nowe zgromadzenia zakonne, a zwłaszcza zakony franciszkańskie.

Proces rozwoju treści Adwentu wskazuje, że obok nastroju radosnego oczekiwania na przyjście Zbawiciela, jego liturgia przeniknięta była myślą o powtórnym przyjściu Chrystusa. Idee te zostały wyakcentowane w nowym Kalendarzu liturgicznym, wydanym w 1969 r. Czytamy tam: "Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent jest okresem pobożnego i radosnego oczekiwania" (n. 39). "Okres Adwentu zaczyna się od l Nieszporów niedzieli, która wypada 30 listopada lub jest najbliższa tego dnia, i kończy się przed l Nieszporami Narodzenia Pańskiego" (n. 40).

Krótkie wprowadzenie do dziejów Adwentu pozwala nam lepiej zrozumieć podstawowe przesianie czytań biblijnych oraz tekstów mszalnych. Podstawowe przestanie Adwentu wynika z faktu Wcielenia i Narodzenia Syna Bożego - Jezusa Chrystusa. Kościół pragnie przygotować wiernych do godnego przeżycia tej wielkiej tajemnicy. Jak to czyni?

Liturgia okresu Adwentu ukazuje nam ludzi Starego Testamentu, którzy z wielką tęsknotą oczekiwali przyjścia Zbawiciela. W ten sposób chce również przygotować i nasze serca. Jawi się w adwentowej liturgii postać Izajasza, Jana Chrzciciela i innych proroków, którzy znając Boże obietnice, wołają: "Spuśćcie nam na ziemię Zbawcę niebios, obłoki". W liturgii adwentowej występuje także Maryja Dziewica. Podczas gdy prorocy wołają: "Przyjdź, aby nas zbawić (...) nie spóźniaj się (...) Panie, Boże nasz" - Ona milczy i w sercu swoim rozważa Boże tajemnice. W ten sposób Maryja uczy nas, że Boga najlepiej usłyszeć w ciszy i skupieniu wewnętrznym.

Pierwszy historyczny Adwent już się dokonał: "(...) narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan" (Łk 2,11). Chrystus Pan przyszedł na ziemię w ciszy nocy betlejemskiej, aby nas zbawić, to znaczy uwolnić od grzechu i obdarzyć łaską dziecięctwa Bożego.

Adwentowa liturgia kieruje naszą uwagę nie tylko ku przeszłości, ale również ku przyszłości. Zwraca naszą myśl ku tej chwili, kiedy Chrystus -jak opisuje Ewangelia - "powróci w obłoku z mocą wielką i majestatem przy końcu czasów" (por. Łk 21,27). Kiedy to nastąpi, nie wiemy. Chrystus nie pozwala nam nawet snuć domysłów na ten temat: "O dniu owym i o owej godzinie nikt nie wie..." (por. Mt24,36). Chrystus chce tylko, abyśmy o tym dniu pamiętali i do niego się już teraz przygotowywali. Wzywa więc do czuwania i modlitwy (por. Łk 21,36). Chrześcijanin świadomy tej prawdy, przeżywając teraźniejszość, myśli o swojej przyszłości. W ten sposób życie chrześcijańskie, którego źródłem stało się pierwsze przyjście Chrystusa, znajdzie swoje dopełnienie, gdy po raz drugi przyjdzie Pan.

Żyjemy w ciągłym Adwencie. Chrystus Pan przyszedł, ciągle przychodzi w sakramentach, a nade wszystko w Przenajświętszej Eucharystii. Chrześcijanin powinien na nowo odkrywać pełną prawdę o Adwencie i uczynić ją programem swojego życia.

1 grudnia 2002 rok Tygodnik "niedziela" nr 48

 

* * *


Z Maryją przez Adwent

O. MARIAN ZAŁĘCKI OSPPE

O, spuśćcie rosę, niebiosa z góry.
Obłoki niech ześlą Sprawiedliwego.
(z antyfony na Wejście)

 

Adwent w polskiej tradycji kościelnej i ludowej ma wyjątkowo głęboki charakter maryjny. Polskie pieśni adwentowe zawierają tyle głębokiej treści teologicznej...

W drodze na Roraty

Tak żywo pamiętam, jak wiele lat temu moja dobra mama budziła nas rano w soboty świętego Adwentu na tzw. Roraty. Nie rozumiałem wtedy jeszcze zbyt wiele, ale mama tłumaczyła mi, że w czasie Adwentu, odprawia się w naszym kościele Msza św. poświęcona Maryi, Matce Adwentowej, której zawdzięczamy przyjście Jezusa w noc Bożego Narodzenia. Pamiętam, że było wtedy bardzo zimno. Szliśmy parę kilometrów do kościoła po świeżym, puszystym śniegu. W kościele też było zimno, ale nikt nie narzekał. Pamiętam, że w bocznym ołtarzu była ustawiona wielka statua Matki Bożej z Lourdes, przed którą paliła się duża świeca. Mama mówiła, że ta świeca to symbol Maryi, która, pełna miłości Ducha Świętego, z utęsknieniem oczekiwała cudu Bożego Narodzenia.

To było tak dawno... Dziś tylko myślą i cichą tęsknotą wybiegam do tych szczęśliwych chwil. Lecz choć wiele zmieniło się w moim życiu, to przecież wszystko, czego nauczyłem się od mojej mamy, zakorzeniło się głęboko w moim sercu. Jakże mi brak nieraz tej prostej, a głębokiej wiary naszych dobrych matek, które z różańcem w ręku prowadziły nas do Maryi, Matki pięknej miłości i świętej nadziei.

Dziś żyję i pracuję w innym kraju, między ludźmi, których obyczaje i narodowe tradycje różnią się od polskich. Ale wiara w Boga i szczególne nabożeństwo do Matki Jezusa Chrystusa pozostały. Maryja jest bliska wszystkim ludom i narodom. Przez Nią człowiek zagubiony odnajduje Chrystusa. Taka jest misja Maryi, którą sprawuje Ona przez wieki i pokolenia, aż do końca czasów.

Adwent to okres bezpośredniego przygotowania na przyjście obiecanego Mesjasza. Jak za dawnych czasów, tak i dziś oczy nasze są zwrócone na Maryję, Matkę Adwentu. To Ona została wybrana przez Boga od początku, nim jeszcze "góry stanęły i wody miały swoje granice" (por. Prz 8,22-31), na godną Matkę Zbawiciela świata, który przychodzi w ubóstwie i pokorze. Ona, pokorna "służebnica Pana" (por. Łk 1,38), była i na zawsze pozostanie żywym symbolem odwiecznego oczekiwania świata na przyjście obiecanego już w raju Mesjasza. Po Zwiastowaniu Maryja stała się żywym tabernakulum, w którym zamieszkał Wszechmocny Bóg. Tego Boga adorowała, uwielbiała i Jemu dziękowała, że zlitował się nad upadłą ludzkością i dał nam Zbawiciela, którego wyda światu w stajence betlejemskiej. "Do swoich przyszedł, a swoi Go nie przyjęli..." (por. J 1,11).

Przemijają milenia, a piękne tradycje adwentowe w Kościele i w narodach pozostają. My, dzieci Trzeciego Milenium, włączamy się w misję Kościoła, który przygotowuje nas na przyjście Pana w Noc Betlejemską. Nasze oczy skierowane są na Matkę Adwentu, która wprowadza nas w tajemnicę Betlejem.

Tygodnik "niedziela" Nr 50 - 11 grudnia 2005r.

 

Zobacz serwisy INTERIA.PL